piątek, 27 listopada 2009

ore ore..

raniutko wstałam, pomogłam Mam umyć głowę, zrobiłam jej śniadanko i tu mam problem ..brak apetytu Mam. wmusiłam tylko kromkę chleba z masłem i pól kubka bawarki, ma wyłącznie apetyt na ciasto ,dobre i to , zaczyna niknąć w oczach. ochoczo wiec pobiegłam do kuchni ,upiec jabłecznik. wszystko szło dobrze, masło utarte z cukrem, dwa jaja już wbite, biorę trzecie i wbijam.. zbuka . cała śmierdząca zawartość przecieka mi przez palce ,do utartych poprzednio produktów. stoję jak oniemiały gamoń, po czym krew zaczyna mi wrzeć i wydaję dźwięki podobne do wściekłego kaczora Donalda z disnejowskiej kreskówki. po wyrzuceniu z siebie kilku parszywych słów, nieco uspokojona, przystępuję do wygarniania z misy cuchnącego zaczynu na jabłecznik. mycie wszystkiego co miało kontakt ze zbukiem i dezynfekcja domestosem (do kibla przeznaczony, ale co miałam robić ) tylko taki mam płyn do dezynfekcji , zajęło mi pół godziny. włączyłam muzykę biesiadną i łyknęłam wino wiśniowe dla znieczulenia i już pod koniec pracy zanuciłam nawet ..ore ore szbadabada amore.. bez sensu ale musiałam odreagować.
teraz czekam aż mi margaryna trochę zmięknie , jaja kontrolnie wbite do miseczki, zbuków brak i ruszam do boju, ale już bez uprzedniego entuzjazmu..chyba, że powtórka z rozrywki muzyka biesiadna, a może Radio Złote Przeboje . muzyka ma na mnie ogromny wpływ, ewentualnie jeszcze łyk winka, może migrena też ma dzisiaj ochotę na coś ,czego na codzień nie toleruje.

2 komentarze:

  1. myślę, że większość z nas musiała to przejść osobiście, żeby potem jajka wbijać grzecznie najpierw do jakiejś miseczki:)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. wzięłam do przeglądu pozostałe jaja, 12 sztuk i były 3 zbuki. skandal !! jaja kupione w hipermarkecie dwa tygodnie temu .stały w zimnej piwnicy, chyba wyrzucę resztę , bo mam uprzedzenie do tych jaj :(

    OdpowiedzUsuń

pisz, na co czekasz