dziś uświadomiłam sobie , a było to podczas obiadku - kocham Muńka Staszczyka.
właśnie w moich ustach rozpływał się ptic ,duszony w masełku, plus ziemniaczki i sałata ze śmietaną.
Muniek śpiewał ,chcąc, nie chcąc, towarzyszył mi podczas tej intymnej czynności.
tak, jedzenie to prawie jak seks :D
przy szaleństwie moich kubków smakowych, uraczonych kruchym wiśniowym ciastem , byłam już całkowicie pewna tej fascynacji. Muniek love You : *)
wpadnij do mnie , przekąsimy małe conieco.
ma też wino rocznik 1973, wino z czerwonych winogron.
placek mojej produkcji
hahahahahah muniek musi koniecznie ten post przeczytac zaraz do niego zadzwonie co do jedzenia i sexu no to powedzmy ze chwilowo wybiore to drugie
OdpowiedzUsuńja kocham Muńka platonicznie :), za całokształt , no może z jakimiś małymi wyjątkami z czasów młodości, ale któż jest idealny :)
UsuńNa dwójkę takie winko to za mało ;) zaproście u mnie :P
OdpowiedzUsuńno tak, spotkanie przedłuży się do śniadanka u Tiffanyego ,a za sprawą butli z winem - rocznik 2000, co parę minut będziemy krzyczeć "ZWAŁKA!":D
Usuńjedzenie jak seks?z tym zgadzam się w pełni i całkowicie. a już myślałam, że tylko ja mam ten odchył:D
OdpowiedzUsuńPRAWIE jak seks :) ale kiedy seksu brak, to jest "jakaś tam" rekompensata, od której też rośnie brzuch :D oczywiście w pewnym wieku rośnie , ale już bezowocnie :P
UsuńFrida ,wgryzam się teraz w twoje blogowe opowieści i będę
"żreć " :D z apetytem i do woli :)pozdrawiam wszystkich i wszystko, co mnie do twoich progów zawiodło :) ukłony :)