trochę mi lepiej, po kroplach miętowych i gorącej herbacie. zamiast spać, muszę ratować mój zadek, a raczej przewód pokarmowy. około 3 godz. obudziły mnie mdłości. gdybym miała jeszcze woreczek żół. z kamieniami ,skręcałabym się z bólu i wymiotowała do rana.
w piątek Senior zakupił boczek i placki ziemniaczane domowej roboty. doszło między nami do ostrej wymiany zdań , na temat zdrowego żywienia.
mój jadłospis na niedzielny obiad został obalony. miały być ziemniaki z marchewką , gotowane na parze, do tego jajo sadzone. protesty były, więc zgodziłam się na omastę w postaci łyżeczki masła.
rano grzecznie zjedzono twarożek z rzodkiewką i pomidorem.
około 12:30 wprowadzono w życie chytry plan .
kiedy kończyłam czytać kolejny rozdział powieści, do mojego nosa dotarł niebiański zapach.
wpadam do kuchni, a tam na patelni wspaniale zrumieniony boczuś, na stole talerz z chrupiącymi plackami ziem. pomyślałam tylko spróbuję, ugryzę i z pewnością boczek okaże się żylasty i knurowaty w smaku. nic podobnego, był wspaniały , kruchutki , rozpływał się w ustach, podobnie było z plackami. oszalałam, nałożyłam po trzy sztuki, do tego pomidor, ogórek kiszony.
po godzinie złagodziłam wszystko sześcioma kostkami czekolady, a nie wspomnę już o podjadaniu śliwek.
to już miał być definitywny koniec podjadania, a było dopiero wczesne popołudnie, więc porwałam następne trzy placki . wieczorem oglądając program kulinarny , poczułam wilczy apetyt i pochłonęłam następne trzy placki i puszkę piwa lemoniadowego!
w tej chwili Dywersant śpi w najlepsze . On ma ogromne moce przerobowe :) i ogromny brzuch .
niestety gorzej z układem krążenia i oddechowym, ale wszelkie sugestie lekarzy o redukcji nadwagi ignoruje.
od dziś wszelkie produkty niedozwolone będą wędrowały do kubła. nie ma innej rady. będzie wielka awantura ! pewnie będzie podjadał "na mieście", ale przynajmniej ja przestanę być wodzona na pokuszenie.
sam widok potraw nie działa tak zgubnie na moje zmysły, ale zapach odbiera mi rozsądek .
dawniej ograniczała mnie perspektywa bólu . kamienie stały na straży i poskramiały zapędy , na spożywanie potraw zakazanych.
teraz , po fakcie tylko żal du... ściska, ale bez efektów : ( prezentowanych poniżej , na fotce.:)

dobrze ze mnie nic nie sciska hahaha
OdpowiedzUsuń...ale takie orgastyczne ściskanie bywa rozkoszne :D
Usuńps
nowy sympatyczny awatar widzę :) włos krótki ale gęsty :)
Jasny gwint...ja też trzymam dietę. Trzymam dopóki nie mam "obiektywnego powodu" by coś zeżreć słodkiego. Ostatnio dziś - jako lekarstwo na mega stres. Ale warzywka na parze uwielbiam! A jak jeszcze z polane podsmażoną tartą bułką to mniam! Jajeczkiem sadzonym do tego albo smażoną rybką też nie pogardzę :)))) Ale mi smaka narobiłaś - jutro chyba coś uparuję na obiad :P
OdpowiedzUsuńbosze ! zapomnij o tartej bułeczce , chłonie tłuszcz,jak gąbka !
OdpowiedzUsuńNiemcy to dopiero mają zajawki żywieniowe. byłam tam na wczasach, podawali ziemniaki smażone z majonezem :)wszystko ociekało tłuszczem.
WC było ciągle oblężone :D