Niekiedy trzeba dać z siebie więcej
stać się Van Goghiem codzienności ,z łez wydobywać najcieplejsze barwy
i zamieniać je, na śmiejące się słoneczniki…
mój milin jest bardzo żywoty. nieustannie pnie się do góry . od lata kwitnie ,kwitnie aż do pierwszych mrozów :)
Zakochałam się w słonecznikach wiele, wiele lat temu...
OdpowiedzUsuńja kocham od zawsze :)
UsuńGdyby tak dać kobiecie zamiast róży właśnie słonecznik ?:D Muszę wypróbować tę zabawę w Van Gogha!
OdpowiedzUsuńto będzie test :)a w razie niepowodzenia ... na czole możesz mieć też opaskę z czułkami :D :D
Usuńtestu nie przejdę :D
UsuńA co do Torunia to powiem Ci, że trochę tracisz, jeśli zwiedzasz tylko oddział chirurgiczny :P
to jest test bardziej dla niej :D
Usuńbyłam w Toruniu, piękne miasto, a jaki tam wybór pierników :D
Tak! Słoneczniki!Piękne, a jednocześnie silne! A jakże pożyteczne! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńi wszystko to w jednym :)pomnożonym przez wszystkie słoneczniki świata . niech ich moc będzie z Tobą :)
UsuńLubię słoneczniki :)
OdpowiedzUsuńZ tych Van Gogh'a to bardziej przypadły mi do gustu nie te w wazonie, a ścięte. Dwa lub cztery, np te: http://www.vangoghgallery.com/catalog/Painting/637/Two-Cut-Sunflowers.html
Są o wiele bardziej późnoletnie i wczesnojesienne, ich reprodukcję mogłabym mieć na ścianie. Z resztą oryginał też ;)
pozdrawiam :)
tak, dwa oryginalne słoneczniki, można wpatrywać się godzinami i filozofować nad sensem naszej wędrówki po tym świecie :)
OdpowiedzUsuńa ten obraz - słoneczniki w wazonie , to jest bardzo popularny i reprodukcje można spotkać w bardzo wielu mieszkaniach.nie wiem czy to dobrze, ale ja wolę mieć u siebie coś mniej powtarzalnego :) pozdrawiam słonecznie :)