przezorny zawsze ubezpieczony
oczywiście, głupota wsiadać całą rodziną do starej łodzi i płynąć nią na środek jeziora , bez kapoków, koła ratunkowego i chociażby starej opony. pływać potrafisz tylko ty . łódź zaczyna przeciekać i idzie na dno. matka, ojciec , brat ( 10-letni ) i twoja świeżo poślubiona żona, którą kochasz na maksa , wzywają pomocy. do brzegu możesz dopłynąć tylko z jedną osobą . kogo ratujesz ? matka i ojciec , jak to kochający rodzice , błagają- ratuj brata !
żona decyzję pozostawia tobie . czy raczej powinna też zadecydować ?
-ratuj dziecko !
KOGO RATUJESZ?
eeeeee.....
OdpowiedzUsuńuuuuuuu...
OdpowiedzUsuńFakt bardzo trudna decyzja, jednak w takiej chwili sądzę, że człowiek nawet nie jest w stanie się zastanowić, nie ma na to czasu... Powinno się tak naprawdę ratować osobę najsilniejszą, gdyż są szanse (w tym przypadku nikłe, bo tylko jedna osoba potrafi pływać), że ta osoba w jakiś sposób będzie w stanie pomóc. Zasada w ratownictwie medycznym brzmi - NAJLEPSZY RATOWNIK TO ŻYWY RATOWNIK,,, Druga kwestia w wypadkach ratuje się w pierwszej kolejności osoby mające największe szanse przeżycia, bo są w stanie pomóc ratować wtedy innych...
OdpowiedzUsuńAle tutaj poważnie trudny wybór, nie ma dobrego rozwiązania!
A. :) płynął na plecach .chwycił żonę za głowę ,unosząc nad wodą. żona brata podobnie i próbowali płynąć. mieli szczęście , w pobliżu było sporo innych ludzi, którzy podpłynęli łodziami i uratowali wszystkich. była krótka reanimacja ojca , zakończona powodzeniem.
OdpowiedzUsuń