czwartek, 31 stycznia 2013

bodachy czatują


....a myśl o wyglądzie fizycznym wzięła górę.
wiem, wiem, nie fizis najważniejsze jest tylko wnętrze :) jacy jesteśmy  ? całokształt liczy się najbardziej.
i gó... prawda .faceci są jednak wzrokowcami i pierwsze wrażenie jest bardzo ważne.
nic o nim ,o niej nie wiesz, ale potrafisz ocenić, podoba ci się lub nie. to pierwsze uderzenie po oczach :) LaL ciacho! na szczęście nie wszystkim podoba się to samo. 
jakiś  napakowany  dryblas z ku-wą na ustach, jako przerywnik ,odpada, czy też dziewczyna   , która drze japę na cały regulator , a jedynym atutem dziewuszki ma być wypasiona mleczarnia ,też nie budzi sympatii.
najbardziej boję się tych, którzy wpadają mi w serce, ranią je i pozostają tam na długo. z fizyczną fascynacją łatwiej sobie poradzić.
nawiązujesz z kimś kontakt , tylko  przez net. nie wiesz, jak wygląda . z upływem czasu zaczyna być ci bliski i snujesz jakieś własne scenariusze i wyobrażenia o nim. on może być zupełnie kimś innym i mieć twoją sympatię gdzieś. tobie już właściwie nie zależy , czy to jest jakiś przystojniak, zależy ci na jego towarzystwie, myśli i zainteresowaniu.
może bardzo chcesz zakochać się ....właściwie w tym swoim wyobrażeniu o nim.
filmowe  , romantyczne historyjki i szczęśliwe zakończenia należy między bajki włożyć. 
to co początkowo miało być niewinnym flirtem, wymyka się  spod kontroli, żyje własnym skomplikowanym życiem i nie ma kto napisać dalszego szczęśliwego scenariusza.
nie może, chociaż bardzo by chciał, bo sytuacja jest patowa i beznadziejna. 
można by tak analizować całe to diaboliczne i toksyczne wirtualne spotkanie, ale nie ma sensu. gdzieś tam po środku bywasz przez chwilę szczęśliwy i uskrzydlony . potrafisz przejąć coś pozytywnego, inne myślenie, napisać kilka zupełnie zaskakujących  wierszy , tekstów.
mogło być fajnie, ale nie jest , bo po prostu w takim przypadku nie może być.

idąc tropem fizis i zmian , dokonałam zakupu czerwonego golfa. jest to może czerwień kongo, ale mam nadzieje, że nie ;) dosyć już trucia !
nie mam i nie miałam czerwonej odzieży, unikałam czerwonego koloru. bałam się jego agresywności , płonęłam w nim rumieńcami i to mnie zniechęcało. dziś jestem bledsza.........;D i ten kolor mi pasuje.
Lady in red, ktoś wieki temu tak szeptał mi do ucha. nie dosłownie tymi słowami, bo przecież nie było (chyba ?) jeszcze tej piosenki ,ale sens był podobny .
była to moja pierwsza czerwona sukienka i później długo, długo nic czerwonego na moim ciele nie przylegało tak kusząco :)
w tym sezonie mam w sypialni modny wściekły róż. o fason lepiej nie pytajcie :D :D
 wiatr piździ , urywa głowy, zrywa czapki . wlatuje nosem, ustami, penetruje cały organizm, ucieka uszami  , czy też innymi otworami.
czasami mąci w umysłach. bodachy to wyczuwają ! czy ktoś ma zamiar powiesić się ? czy też powiesił się ?
ja nigdy tego nie zrobię, muszę dbać o pośmiertny wizerunek...wiadomo fizis nawet po śmierci ważne .
tlenek węgla będzie w sam raz ?

5 komentarzy:

  1. bardzo lubie czerwien ale nie kazda natomiast rozu nie znosze, a co do wygladu to tak niestety jest hak mowisz chlopy niby nie zwaracaja uwagi na makijasz :) ale jakby zobaczyli te sama twaz bez makijazu to pewnie czasami nawet uwagi by nie zwrocili, kiedys slyszalam jak pewien pan powiedzial ze kobieta powinna tak wygladac ze patrzenie nania sprawia przyjemnosc, i chyba cos w tym jest, a kazda kobieta lubi sie podobac, wiec czemu by o to nie zadbac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. róż lubię, ale nie taki wściekły :)to był przypadkowy zakup, ze względu na ciepły materiał, a w innym kolorze nie było.
      bez makijażu i celebrytki wyglądają mało atrakcyjnie.
      przed zainteresowanym facetem na dłuższą metę i tak nie ukryjesz naturalnego wyglądu :D :D
      ja nie maluję się, bo mi się nie chce. czasami tylko krem nawilżający i pomadka w naturalnym kolorze. chyba, że idę na imprezę ,wtedy używam więcej kosmetyków :)

      Usuń
  2. Fizis...kiedyś sobie mówiłam "jak się komu nie podoba to niech nie patrzy". Ale gdy przestałam lubić obiektyw wycelowany we mnie, to był moment zastanowienia. Bo przecież patrzę na tę kobietę codziennie w lustrze. I zamiast się do niej uśmiechać, zaczęłam wyszukiwać jej słabe strony.

    Tak naprawdę, wszystko co robię ze sobą, robię tylko i wyłącznie dla siebie. A przynajmniej tak twierdzę z uporem maniaka i chcę w to wierzyć. Bo tak chyba zdrowiej...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko czasami robię to wyłącznie dla siebie i mając na uwadze aspekt zdrowotny :)
      nie masz co przejmować się ,masz wielki atut w postaci młodości, ale to docenisz po następnej 30-tce :D:D

      Usuń
    2. ...a latka lecąąąąą... ;P

      Usuń

pisz, na co czekasz