..i wszystkiego najlepszego...CHRUMM CHRUMM
Wszystkie członki Zbysława zesztywniały, prócz tego jedynego , najważniejszego dla Agnus, która od paru chwil krzycząc BOONNNANNZZZA!! ... i siedząc okrakiem na Zbysławku, próbowała przywrócić w nim siły witalne.Nagle skrzypnęły drzwi od spizarni i wyłoniła się zza nich świetljsta postać kobiety lat około 30-tu, odziana w tiulową szatę koloru seledynowego/szarego. wyciągnęła rence niczym bochny w kierunku , zaszokowanej jej widokiem pary.
-Pindo ! złaź z mojego mężulka - wydała z siebie złowieszczy odgłos zjawa.
Przestraszona Agnes nie mogła wykonać żadnego ruchu.
Zbysław zamigotał tylko białkami oczu .
- Jam Megan , Zbysławku spotkamy się w dniu Świętego Walentego- oznajmiła zjawa i zniknęła tak szybko , jako pojawiła sie ,zostawiając jedynie seledynowe ślady siedmiomilowych stóp na drzewnianej podłodze kuchni.
Zbysław oszołominony tym spotkaniem i mocno przecientnom urodą zjawy.... ale, ale..... owa twarz kogoś mu przypominała .Przeszłosć przenikała przyszłosć....
Zanurzył głowę w czeluściach spiżarni , ale prócz sterty garów , butelek i kromki spleśniałego chleba nic nie obaczył.
W okienku spiżarni na tle błękitnego nieba wiatr tarmosił wierzbowymi i jażęmbinowymi gałązkami. W wyblakłych, piwnych oczętach odbijała sie wieża ratusza na której umiesczony zegar ,wskazywał nieznaną mu godzinę (?). Wtedy myśl jego pobiegła do wirtualnej miłości ( o tysiącu imion - OTI ) i nienawiści do niej.
Wszak nie od dziś wiadomo, że od miłości do nienawiści jeden krok.
Połączyło ich przed laty upodobanie do: niszowej poezyji , dobrego jedzenia, przyrody, muzyki, oceanu, aromatów ,czytania ksionżek oraz depresyjne usposobienie ,tudzież kilka innych drobnostek.
Poróżniły: daty , estetyka , etyka i mania wyzszości - mania niżosziści i kilka zdawałoby się drobiazgów.
Oboje dotknięci do żywego, postanowili przejść Od 9 i pól tygodnia, okraszonego Nagim instynktem Do Gorzkich godów.
Bardziej on postanowił , bo OTI choć ciekawa co w jego życiu było dalej , obdarta z romantycznej duszy ,trzymała się na uboczu do pewnego przełomowego momentu w jej żywocie .
Zbysław pozostał nieugięty w swoich mścicielskich poczynaniach. Rozdrapywał rany i wyłamywał jej wirtualne drzwi. Być może miał pomocników ....Agnes? Barba?
Być może on nie wiedział o ich spisku ? Baby są wredne, a może on też był baba z przetronconom psychikom , tego OTI nie wie do dziś.
Pojawił sie cień nadzieji na zaprzestanie tych niszczycielskich praktyk....tak Zbysław.....poznał wizerunek swojej przyszłej małżonki , pod postaciom seledynowo/szarej zjawy, a i pojawiła sie szansa na wydanie potomka. extra wszak, to nie on poniesie trudy porodu.
Z nadmiaru emocji i wzruszeń Zbysław zemdlał, a Agnes która pozbierała sie już po zjawiskowych doznaniach ,wezwała ER .
Martwiła sie jednak, że sanitariusze odkryjaom zwłoki Barbe w piwnicznej izbie , ale chęć ratowania ukochanego zyciężyła.
Barba jednak nie błyła denatkom i kiedy odzyskała przytomność, po ciosie w łeb ,wymierzonym przez Agnes ...słojem ogórców, zaraz podczołgała sie pod drzwi ciemnej , jak noc listopadowa piwnicy. Zerwała z siebie dwa szczury zlizujące krew z jej lica.
- Ratunku ! Pomocy ! Help ! Ajuta ! - zakrzyknęła też po włosku, a może katalońsku.
cdn a może nie.......

nic dziwnego ze co niektorych mieso niesmakuje :) a ja nie czuje smaku;) ;) ;)
OdpowiedzUsuń