piątek, 24 maja 2013

Zbysław super


Zachwycony Zbysław przymierzył kalesony i postanowiła jechać w niech do domu . Nie pytając o zdanie matki sprawdził o której ma autobus. Powodem tego  było to iż nie chciał , by matka pojechała z nim, ponieważ chciał odbyć powarzną rozmowę z Barbą . Tak nie może być, że mieszkają osobno . Zbysław traktował ten związek poważnie . Postanowił jechać wieczorem. Trochę czasu jeszcze zostało na przemyślenia . Nawet nie miał ochoty rozmawiać z matką. Gdy przypomniał sobie o Barbe , natychmiast także przypomniał o ich ostatniej rozmowie. Miał do niej zadzwonić. Próbował przypuszczać co teraz Barba może robić , a Barba jak to Barba siedziała samotnie w swoim domu , wyczekując Zbysława.
Miała wielką nadzieję na wypicie kilku butelek buzunka, które być może przywiezie Zbysław, wszak on też kochał wino i za kołnierz bynajmniej nie wylewał . Rozmarzyła sie na maksa iż oboje bedom
mogli dać upust swojej pasji i wzajemnej fazcynacyji.
Oby tylko nie przeszkodziła im w tej zabawie Agnus, która miała nochala na alkocholowe trunki i zawsze namierzała imprezy aby nabonbić sie na krzywy ryj.
*****
 Zbysław obudził sie przy stole zastowionym pustymi butelkami po winie i  browarze ,tudziez na ceracie walały sie niedopałki papierosów, obok lezała upaprana pasztetową sztuczna szczenka Barbe, a na niej siedziała wpasiona mucha. Zbysława zerwało na rzyganie , ale nic  .... łeb nawal  na  calej szerokości , a w gardle nadal odczuwał nudności. Zapragnął soku z kiszonych ogórcow .
Nie było . Trza iść do piwnicy, a na taki wyczyn nie mia sił i ochoty. Rozejrzał sie po kuchni i nie widząc w niej Barbe zawołał ochryple
- Żabulko skocz po ogórcy!
- Sam skocz króliku - zapiszczało z sąsiedniego pokoju.
-Chodzi tutaj.... niech moje piekne oczęta nacieszy widok twego cudnego ciała - wyhharkottttał Zbysław
Ku zaskoczeniu Zbysława w drzwiach kuchni stanęła Agnus ,odziana jedynie w jego kraciastom koszulę.Kocim krokiem ,z szelmowskom miną zbliżała sie w jego stronę.
On sam siedział na taborecie w kalesonach. Włoski na klacie upaprane niezidydddyfikowaną bliżej substancyją podniosły sie. Tatuaz przedstawiający rozfcieczoną wilczycę ożywił drzeniem ciała , wywołanym ni to z podniecenia, strachu, czy też derilki.
- gdzie jest Barba ?    przez ułamek sekundy pomyslał Zbysław
Film urwał sie muuuu  po trzeciej butelce buzunka.
cdn

2 komentarze:

  1. No no no ... ciekawe jak to się rozwinie :) ile butelek zostanie straconych i co przez to oboje zyskacie
    ?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. póki co ...mnie tu jeszcze nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń

pisz, na co czekasz