piątek, 14 czerwca 2013

I'm happy :)

chciałam już smęcić...chryzantemy , ale za wcześnie na chryzantemy .były tulipany z mojego ogródka ,w kryształowym wazonie na fortepianie . wprawdzie forteklap  był produktem mojej fantazji ...ale zawsze...
od 30 maja dręczyło mnie przeziębienie, ból gardła , głowy ,gile do pasa . zakaz spożywania lodów , a wiadomo lody uszczęśliwiają. wprawdzie nie robię lodów, kupuję gotowe i w razie ochoty na lizanie, wydobywam zapasy z zamrażarki. hasło - Nie choruję , bo robię lody , stało się przez chwilę nieaktualne.
nie zakocham się tej wiosny to pewne, to stwierdzenie było też powodem kontynuacji marudzenia i braku aktywności.
aż tu nagle ....wielki kop od losu...wymacałam podczas balsamowania piersi guzek wielkości grochu.
oj! struchlałam, lamentowałam cały wieczór i dręczyły mnie koszmary nocne. nie mam co na siebie włożyć na tę ostatnią drogę . czy będę coś czuła, kiedy zaczną mnie spopielać ?
dzień następny przyniósł pierwsze diagnozy, USG zrobione dla pewności potwierdziło -NIE MA oznak nowotworu złośliwego.
jem lody i jestem szczęśliwa :)

3 komentarze:

  1. To całe szcześćie, iż USG rozwiało wątpliwości pozytywnie :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre wiadomości zawsze warto świętować na słodko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. juz jak to dobrze bo juz przez moment sobie syknelam :)misiu jest cudowny

    OdpowiedzUsuń

pisz, na co czekasz