piątek, 12 grudnia 2008

śledzik + mak


Śledzie z makiem , a dlaczego nie ?
Około pół kilo tłuściutkich solonych śledzi ,wkładam do słoika , dodaję potalarkowane dwie cebule , zalewam olejem .
Na drugi dzionek moczę pół szklanki rodzynek w gorącym soku z ulubionych owoców. Miałam pod ręką sok jabłkowy.
Kiedy rodzynki napęcznieją odcedzam sok i dodaję rodzynki do śledzi , dodaję również pół szklanki maku i odstawiam aż wszystko przegryzie się.
Myślałam, że to będzie niejadalne, ale myliłam się , o dziwo smakowało, a może ja byłam głodna :)
Można udekorować drobniutko posiekanym szczypiorem , ale nie miałam.."Dałabym ci chleba z masłem, alem go zjadła", to odnośnie tego szczypioru , taka przyśpiewka mojej babci :) jeżeli coś komuś obiecujemy i nic z tej obiecanki nie wynika.
ps
Ostatnio smażyłam placki ziemniaczane. Porażka , wszystko zepsuła jedna duża, gorzka cebula, którą starłam do ziemniaków. Nawet po usmażeniu czuło się gorycz i cukier nie pomagał. Wszystkie placki zostały zjedzone z gzikiem ,mimo tej goryczki . Mam nauczkę i teraz cebula zostanie dokładnie poddana testowi smakowemu , przed ucieraniem. Precz z gorzką cebulą !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

pisz, na co czekasz