piątek, 19 lutego 2010

ciągłość



Opowiem ci o moim śnie,
w którym jestem małą dziewczynką
w długiej, wiśniowej sukni 

stoję na ganku dworku,
smutnymi oczami patrzę
na przestrzeń przede mną,
wilgotny krajobraz
łąk, zarośli i drzew 

w powietrzu unosi się zapach
ściętej trawy, nadchodzącej burzy
i niepokoju 

stoję na wzgórzu
w nieokreślonym oczekiwaniu,
nie ma we mnie lęku
wiem,
że kiedyś byłam taką dziewczynką
i znów będę.

Alicja Marzec

2 komentarze:

  1. Piękny wiersz i smutny zarazem.
    Niestety,człowiek z utęsknieniem czeka na każdą wiosnę,a z każdą wiosną przybawa nam lat...
    Ale to życie szybko leci :/
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Espresso
    dochodzę do wniosku, że całe moje życie jest smutne ,nawet dzieciństwo, a radość jest tylko pozorna i chwilowa .pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

pisz, na co czekasz