nie planowałam takiej znajomości, ale skoro tak często wspominałam o niej , to nie powinnam być zaskoczona tym faktem ;) jednak jestem :)
Świerszczyk pojawił się nocą , dając popisowy koncert :) myślałam, że jest tuż za oknem.
skoro świt , jeszcze zaspana , zobaczyłam na poręczy łóżka stwora. błyskawicznie wyskoczyłam z poduszeczek :) , myśląc , że to coś strasznego i zostanę dotkliwie, a może i śmiertelnie :) pogryziona .
w pierwszym momencie zadziałał instynkt samozachowawczy - zabić stwora w obronie własnej, ale przeczekawszy panikę i przyjrzawszy się przybyszowi , rozpoznawszy kto zacz ,zrezygnowałam. jak można zabić świerszczyka ? nie , nie ! [ czułabym wyrzuty sumienia, podobnie, jak Pinokio, który o ile dobrze pamiętam zabił świerszcza ? ] grajek już zdążył przejść na zasłonę i pod słońce wyglądał upiornie :) otworzyłam szeroko okno i pozwoliłam zielonemu odfrunąć do ogródka. szczerze ? ...odpowiada mi ten status - jego dziewczyny , na odległość, a najbardziej wirtualnie :D zapewne jest to wzajemne odczucie ;))))
cóż , tak bywa z randkami w ciemno :D

Duży i ślicznie zielony - lubię takie :)
OdpowiedzUsuńhehehe ale przystojniak z niego, nie powiem ;P
OdpowiedzUsuńDziewczyny, po prostu jakiś Mister Świerszczy :D duma mnie rozpiera :D :D
Usuńboziu ty moja toz to jakis mutant, mialam kiedys swierszcza za meblami myslalam ze sie wykoncze noca taki koncert odstawial ;)
OdpowiedzUsuńLO licz się ze słowami :D
Usuń